wierzbówka na Gąsienicowej
kolejny świt wśród hal rozwieje
nieuczesane trawy płowe.
I nawet gdy mnie brzask pominie
natura w swoim wytrwa biegu
strumień jak płynął, tak popłynie,
ślady odciśnie ktoś na śniegu.
Halny wśród urwisk znów zawyje
stoczą się w piarg granitu skały
kosodrzewina cicho skryje
dzień tak niewinny, jak zuchwały.
Tam gdzie deptałam skalne stopnie,
ktoś inny szlaki będzie kruszył,
ktoś inny Tatr miłością zmoknie
i już się nigdy nie wysuszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz